Śmierć od airsoftowej kulki…

Piotr "Procent" Łopaciński

W Airsofcie doszło do precedensowego wypadku, w Honk Kongu 23 letni uczestnik gry zmarł, w wyniku postrzału kulką BB.
Wydarzenie to spowodowało ożywioną dyskusje nad granicami zdrowego rozsądku Czy w związku z narastającą modą na ASG wielkiej mocy, w Polsce też grozi nam takie śmiertelne niebezpieczeństwo?

Dla wszystkich zaskoczonych tą informacją uspokajam – oczywiście taki wypadek nie miał miejsca. Jest raczej czarną wizją rozwoju air softu w złym kierunku i pokonywaniu kolejnych barier prędkości, a przede wszystkim mocy. Jako, że jednak o zagrożeniu wynikającemu ze zbyt silnego up-grade’u replik napisano już wiele, ja chciałbym także zwrócić uwagę na drugą stronę medalu, czyli osoby wnoszące o drastyczne obniżenie prędkości, bądź chyba w ogóle bojące się do kogokolwiek strzelać, z jakąkolwiek mocą, z replik, bo jest to problem równorzędny. Oczywiście nie tak niebezpieczny dla zdrowia, ale dla dobrej zabawy – na pewno

Jak wiele osób pamięta, jeszcze pare lat temu, w air sofcie standardem była prędkość wylotowa na poziomie 270-295 fpsów, a standard ten wyznaczał TM. Po upowszechnieniu się produktów CA, przekroczono magiczną granicę 300 fpsów dla stockowego AEGa.
Mimo, iż prędkości wtedy osiągane wynosiły ok. 320 fps, to już różnica tych 20-30 fps była wręcz rewolucją.
Obecnie standardem stało się posiadanie co najmniej około 400 fps, lecz granica ta jest płynna i już wkrótce zapewne będzie można przyjąć jej inną wartość za dominującą. Gdy kiedyś posiadanie repliki o mocy 500 fpsów, było czymś naprawdę unikalnym i budzącym respekt, to obecnie taka prędkość nikogo nie dziwi.
Co do powodów takiego stanu rzeczy, to na pewno jest to zalew rynku replikami chińskich producentów, które stockowo posiadają większą moc (obecnie nawet 450 fps w przypadku AEGów), co w połączeniu z o wiele niższą ceną, niż replik markowych, jest kuszącą propozycją dla początkujących, którzy je nabywają jako pierwsze repliki.
I jest to mieszanka mocno wybuchowa, bo śmiem twierdzić, że dwa te elementy, póki nie zostaną połączone, nie są na tyle groźne, by wprowadzać jakiekolwiek ograniczenia.
Z drugiej strony jednak w żadnym wypadku mocna replika w rękach tzw. „doświadczonego i odpowiedzialnego” gracza nie gwarantuje jej bezpiecznego użycia.
Pamiętajmy, że air soft to zabawa, gdzie występuje dużo adrenaliny, czasami stres, gdzie odruchy bezwarunkowe i instynkt samozachowawczy często bierze górę nad „doświadczeniem i odpowiedzialnością”, a wtedy nic nie stoi na przeszkodzie, by nacisnąć na spust naszej 700 fps’owej repliki, gdy lufa znajduje się parę metrów od głowy przeciwnika.
Dodatkowo zauważa się, iż ilość fps jest kolejnym, dobrym powodem do lansu. Rozmowy o mocy replik są częste i czasami to rzeczowe dyskusje.
Niestety, najczęściej to zwykłe przechwałki i licytacje „kto da więcej”.

Dzika pogoń za fpsami i nałogowe badanie repliki i jej właściwości tylko w oparciu o chronograf jest jednak przejawem albo niewiedzy, albo głupoty, albo jednego i drugiego. Ludzie przyjęli chronograf, jako wyrocznię, jedyną i bezwzględną. Wychodzą często z założenia, ze powie im wszystko o replice, albo, że więcej im wiedzieć nie trzeba. Zapominają, ze chrono jest tylko jednym z wielu narzędzi diagnostycznych, że jedynie pomaga nam określić działanie repliki.
Airsoftowcy tak więc przestają dbać czy zwracać uwagę na skupienie, powtarzalność strzału, czy działanie systemu HU. Są dumni, że ich replika wyciągnęła tak wielka ilość fpsów.
Nie interesuje ich to, że HU nie działa, co drugi pomiar jest o 100 fps niższy od najwyższego, a sprężyna jaką wsadzili zapewne przerwie im zabawę podczas jakiegoś strzelania wybijając wszystkie zęby… tłoka.
I w sumie nie ma się im co dziwić, bo jak wytłumaczyć innym, ze ich replika jest dobra, bo ma stabilny pomiar i celnie strzela? No nie da się! A jak już się da, to efekt lansu jest o wiele niższy, niż przy prostym komunikacie, „mam XXX fpsów”.

Wybierzmy się wiec na drugi biegun i skupmy się na zachowaniach airsoftowych minimalistów.
Rzadziej ludzie tacy skupiają się na wartości fps, częściej na odległości oddania strzału.
Ogólnie chodzi o irytujące zachowania, przede wszystkim wynikające z nadużywania eliminacji gracza, przez zaniechanie oddania strzału, na rzecz komunikatu „nie żyjesz” itd. Pojawia się tu kategoria air softu dźwiękonaśladowczego. Często bowiem dochodzi do przekomicznych sytuacji, gdy niektóre osoby podejmują się eliminacji większych grup przeciwnika bez oddania strzału. Zamiast dźwięku AEGa, słyszymy wydobywające się z ich ust dźwięki typu „jeb, jeb” „bum, bum” itp. Na końcu dochodzi jeszcze dumna i konieczna (!) fraza „Wszyscy nie żyjecie!”. Pamiętam, gdy pewnego razu moja grupę zaatakowano w taki sposób.
Problem w tym, że byliśmy rozciągnięci w kolumnie na przestrzeni ok. 40-50m, a zaatakowano czoło tej kolumny. Po krótkiej konsternacji z naszej strony, wszyscy którzy mogli, otworzyli ogień w kierunku celu, a gdy po krótkiej, niezbyt przyjemnej wymianie zdań niedoszły twórca zasadzki fonicznej odchodził na re-spawn padła jeszcze z naszej strony propozycja nie do odrzucenia „Jak nie masz na kulki, to możemy CI się zrzucić…”. Jednakże oficjalną, przyjętą wersją przez amatorów air softu dźwiękonaśladowczego jest głównie troska o innych uczestników gry, wyrażana w słowach „no przecie nie będę do Ciebie strzelał z takiej odległości”.
Jeszcze inne stronnictwo panicznie wręcz boi się dużych prędkości wylotowych z „małych” odległości. „Małych” znaczy dla niektórych 15m, bo na forach daje się przeczytać i wypowiedzi w stylu „jak można strzelać z 500 fps z 15m?!”. Jestem bardziej niż pewien, iż gdyby osoba taka powiedziała z takiej odległości „nie żyjesz”, to  wyobrażam sobie  scenariusze riposty: /a) śmiech/ b) wulgarna wiązanka /c) seria z AEGa (ale tylko z 490 fps!). 
Ponadto w myśl takiej przesadnej ostrożności powinniśmy w ogóle tylko udawać, że oddajemy do siebie jakiekolwiek strzały. Pamiętam sytuacje, w której kolega stracił część zęba, po oberwaniu kulką, która rykoszetowała od ściany obok niego, ale sam strzał został oddany z dobrych 30m, ze stockowej repliki TM (ok. 280 fps).  I co w tym przypadku? Ani replika nie była mocna, ani strzelający bezmyślny, ani poszkodowany nieostrożny.

Jaki z tego wszystkiego wniosek?
Trzeba przyjąć, ze air soft to zabawa urazowa i wszelakie rany zadane kulką będą się pojawiać, niezależnie od mocy replik i pomyślunku graczy. Podstawa jest dobra ochrona oczu, bo to jedyne, co musimy naprawdę chronić (dodałbym do tego jeszcze słuch, raz kulka trafiła do wnętrza mego ucha, nic przyjemnego, a także groźne). Sztuczny ząb, to poważny wydatek, ale najczęściej najgorszy jest walor estetyczny przy postrzale „w kły”.
Znowu silny postrzał kulką, nawet taki, gdzie poleje się trochę krwi, umówmy się, nie jest niczym zbyt poważnym.  O wiele groźniejsze jest ryzyko upadku z wysokości, uderzenia głową w wystające elementy podczas biegu itp.,  wpadnięcia do dziury czy nawet odłamania się elementu ściany czy stropu. Wstrząśnienie mózgu, połamane żebra to o wiele poważniejsze urazy od „guza” na czole od kulki, jednak właściwie nigdzie nie ma wymagania posiadania kasku/hełmu, czy nakolanników.
Tak więc wygląda na to, że jak zwykle, metodą owczego pędu wszyscy zostali ogarnięci manią fpsów i mania ograniczeń, bo brak było chwili zastanowienia nad tym, co grozi nam tak naprawdę.


Komentarzy: 8 do wpisu “Śmierć od airsoftowej kulki…”

  • Krzysiek Says:

    Może to śmieszne będzie, ale można by podnieść ceny/wycofać mocne sprężyny, jakby tak było we wszystkich sklepach, nie była by taka moc dostępna dla każdego gracza, mam 400 fps i powiem że to w zupełności starcza.

  • Konrad Pochodaj Says:

    Wydaje mi się to trochę utopijne bo zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał na tym zarobić.
    Uważam, że tylko zdrowy rozsądek w tej sytuacji może pomóc.
    Ja skończyłem swoją przygode z AirSoftem, kiedy standardem bylo 280 FPS w karabinach szturmowych. Wszystkim wystarczało, za to nikt nie miał dziór w policzkach…

  • Penio Says:

    Tak dodam od siebie:

    Stan polskiego airsoftu i pogoni za FPSami jest zróżnicowany na charakter gry jaki prowadzimy. Strzelanki lokalne nie przynoszą tak wielu rozczarowań, airsoftem, bądź też kulturą innych zawodników, jak zloty. Otóż na strzelankach lokalnych występuje duży zawiązek koleżeństwa, który stanowczo reguluje postęp upgrade-u w replikach. Kolega koledze nie chce zrobić krzywdy. Sytuacja zmienia się diametralnie na zlotach. Każdy chce być lepszy, skuteczniejszy od innego zawodnika, co właśnie prowadzi do sytuacji wymienionych na przytoczonym obrazku :). Tyle się mówi o zdrowym rozsądku, a wciąż go nie widać, to najprostsza, znana nam utopia, która pomimo mojego 7 letniego doświadczenia z ASG, występowała wiele razy i nigdy nie przyniosła zadowalających efektów. Według mnie dobrym wyznacznikiem jest wiek zawodnika, osoba dorosła z pewnością lepiej i szybciej analizuje sytuację i pomimo posiadanego upgrade-u nie spowoduje tak wielu szkód, jak w przypadku repliki w rękach małolata. Przyłączam się do wniosku autora, ASG jest sportem urazogennym, trzeba się z tym liczyć, jak to mój kolega powiedział: „gdybym bał się bólu, grałbym w szachy, nie ASG”.

  • Quarc Says:

    Autor dobrze napisał – to co komuś się stanie nie zależy tylko od repliki, ale także zdrowego rozsądku i opanowania. Zgadzam się także z odpowiedzią powyżej: lokalnie (prawie) wszyscy się znają i szanują, a na większej imprezie ktoś da sobie upust emocji kosztem drugiego.

    Rozwiązań mamy kilka, ale każde ma swoje plusy i minusy. Można wprowadzić obowiązek rejestracji broni i grup ASG jak w innych krajach, można robić firmowy downgrade, a można też propagować zdrowy sposób gry.

    Wg mnie jedną z ważniejszych ról odgrywa tutaj nacisk lokalnej społeczności, czyli odpowiedzialność za osoby z którymi się bawię. Często mówi się że sprawy bezpieczeństwa to oczywista oczywistość, ale zazwyczaj nowi zaczynają od pytania „jaką replikę mam kupić?”.

    Swoją drogą rozwój replik nie jest niczemu winien, choć wolałbym żeby pewien poziom mocy nie został przekroczony. Bardziej jestem zainteresowany rozwojem pomysłów, które dadzą nam większe bezpieczeństwo w trakcie gry (np. przydałoby się stworzyć odpowiedni komplet ochrony głowy). Swoją drogą przydałoby się stworzyć nowe maski, które dawałyby pełną ochronę twarzy.

  • Procent Says:

    Właśnie z lokalnymi społecznościami jest problem, bo niektóre już bardzo poważnie się rozbudowały i nie są jednorodne. We Wrocławiu stale bawi się w airsoft paręset osób, co weekend organizowanych jest parę strzelań, ludzie zrzeszają się w mniejsze środowiska, są organizowane imprezy tylko na zaproszenie. U nas (we Wrocławiu), nie można już mówić o lokalnym, zintegrowanym środowisku, ale o środowiskach. Bo powyższy tekst pisałem właśnie w oparciu o doświadczenia ze środowiska lokalnego, tego dużego, ogólnego.

  • Penio Says:

    Według mnie nie ma sensu sztucznie ograniczać moc replik, bo zabijemy „sport” jakim jest ASG, w takiej formie w jakiej go teraz znamy. Jestem za, by wprowadzić odpowiednią ilość FPS charakterystycznej dla odpowiedniej repliki (snajperskiej, szturmowej). U mnie w grupie jest ta zasada, że broń szturmowa nie może przekroczyć 400FPS i sprawdza się to idealnie. Każdy nowy z czasem sam się nauczy to co ma wiedzieć, powinniśmy im w tym pomagać, a nie poniżać, czy się wywyższać.

    Nie jestem w stanie określić czy lokalne środowisko składające się z kilku set ludzi, można je wciąż tak nazywać. Jak Quarc wspomniał, selekcja powinna odbywać się już na poziomie grupy. Tylko czy coś to zmieni? Takie są uroki demokracji.

  • Piotrek Says:

    Panowie! Przy odrobinie rozsądku i dobrym zabezpieczeniu twarzy nawet 500-600 fps jest do przejścia.Przecież to energia nie przekraczająca 3,5-4J. W Paintballu na podkręconych markerach kulka może oddać nawet 10-12J energii!To boli-prawda – a jakoś nikt z tego środowiska nie przelewa łez że to bolesne…kiedy dostajesz w palce zaciśnięte na „klamce” kulą PB to jest to uczucie podobne do przytłuczenia palców młotkiem. Myślę że jak tak dalej pójdzie to poprostu w ASG będziemy się zabezpieczali podobnie jak w PB niestety.Na pewno moce w ASG będą rosły-nic na to nie poradzimy…

  • Procent Says:

    Tak, w PB moc jest większa, ale i charakterystyka uderzenia jest inna, kulka jest twardsza i mniejsza, kumuluje moc na mniejszej przestrzeni, dlatego nie miażdży, a właśnie staje się bardziej zdolna do penetracji. Mimo wszystko zgadzam się, iż w PB efekty kontaktu z kulka są z reguły boleśniejsze.

Zostaw odpowiedź

Preview: