Dni Barda Śląskiego – Relacja
Sobota, 7:15 dzwoni telefon… kto do jasnej *** dzwoni o tej porze w dzień wolny?! Półprzytomny szukam ręką telefonu… Halo!
- „Siema tu Młody, Kondzio jak będziesz do nas jechał to zabierz ze sklepu ładowarkę mikroprocesorową i kulki… mam nadzieję, że Ci nie obudziłem…”
- „Nie nie, spoko, zabiorę.”
To se pospałem… no tak dziś jadę do Barda… czas się zbierać.
Wstąpiłem do sklepu na Piłsudskiego 82, zabrałem co trzeba. Po drodze zajechałem na Orlen gdzie z bólem serca zatankowałem samochód… Kiedy patrzyłem na cyferki przeskakujące na dystrybutorze stwierdziłem, że czas najwyższy kupić bryczkę – owies dla konia i stajnia wyjdą zdecydowanie taniej i ekologicznej. Zapłaciłem i pojechałem. Po drodze minąłem 17 fotoradarów wjechałem w niezliczoną ilość dziur i po godzinie byłem na miejscu.
Bardo o tej porze jeszcze ospałe, to samo góry okalające miasto – lekka mgiełka, wszystko świeże i ciche.
Po krótkiej przejażdżce po mieście dojechałem do obozowiska. Chłopaki przywitali mnie ciepło ogniem z m249 znajdującego się na wieżyczce strażniczej.Po ciepłym powitaniu, wzięliśmy się dalej do pracy przy przygotowywaniu strzelnicy.
Zbliżała się pora obiadowa, więc zaczęliśmy myśleć co by tu zjeść. Prowiant był, ale ogniska nie można było rozpalić. Grilla niestety także nie było. Rafał wpadł na pomysł aby zrobić grilla w skrzynce po amunicji! Pomysł okazał się być w 100% trafiony.
Z czasem zaczęło się schodzić coraz więcej ludzi. Strzelnica cieszyła się ogromna popularnością. Odwiedzały nas zarówno dzieci (w towarzystwie dorosłych) jak i dorośli.
Odwiedzały nas zaprzyjaźnione osoby z urzędu miasta w Bardzie, delegacja z Czech, nawet Pan Burmistrz postanowił spróbować swoich sił w strzelaniu ze SCAR-a
Pytali się o szczegóły techniczne, o zasady gry, o to czy boli
i ile kosztuje.
Na oficjalne rozpoczęcie festynu, organizatorzy poprosili Rafała, aby przybliżył zgromadzonym „o co w tym wszystkim chodzi”.
Pod wieczór postanowiłem wybrać się na spacer w pobliskie góry. Ponieważ czasu nie było zbyt wiele wybrałem trasę drogi krzyżowej, kapliczkę na szczycie, oraz krzyż na skarpie. Spacer bardzo przyjemny, góry nie powinny być wyzwaniem dla młodych ludzi, chociaż uważam, że osoby starsze chodzące trasą drogi krzyżowej moga mieć problem z niektórymi podejściami.
Jak dla mnie minus to słabe oznaczenie tras – góry są bardzo gęsto zalesione, a drogowskazy np. do krzyża na skarpie były raptem dwa. Po górach chodzę odkąd sięgam pamięcią a nie bez problemu dotarłem do celu.
Kiedy powróciłem do obozu, impreza miejska trwała już na dobre. Chłopaki mieli pełne ręce roboty.
Jako, że słońce zaczynało zachodzić stwierdziłem, że czas zacząć się zbierać. Na zakończenie jeszcze rzucanie wianków
Rafał zarządził zamknięcie strzelnicy. Młody poszedł na wartę a reszta na zasłużony odpoczynek. Następnego dnia czekał ich kolejny pracowity dzień.
Ja natomiast wsiadłem w samochód i pojechałem do Wrocławia, mijając po drodze 17 fotoradarów – 2 z nich niestety przeoczyłem :/ więc czuję, że wkrótce znajdę „niespodziankę” w skrzynce na listy.
Zapraszam do obejrzenia pełnej galerii zdjęć:





22 czerwca 2009 o godz. 12:29
grill respect:D
22 czerwca 2009 o godz. 12:31
22 czerwca 2009 o godz. 20:19
Konrad: super zdjęcia! Gratuluję!
23 czerwca 2009 o godz. 12:02
dzieki
23 czerwca 2009 o godz. 19:32
Kondzio, foty extra.
znasz
Powinieneś z nami częściej jeździć. Co spec to spec, a Ty się na fotografii „troszkę”
27 czerwca 2009 o godz. 12:29
No to mieliście niezłą imprezę, nie ma co… sam bym się zabrał
Grill w skrzynce? Dobry pomysł, zapamiętam, pewnie kiedyś przy jakiejś okazji wykorzystam
A co do fot – prawda, świetne. A tymi fotoradarami to się Kondziu tak nie przejmuj. Jak przyjdzie listonosz, pamiętaj o tych „nadwyżkowych FPSach” od Lucka