REDFOR- Słowenia ‚2009 – Relacja.

Konrad Pochodaj

Nareszcie w domu!

Po trwającej pięć dni wędrówce na drugi koniec Europy możemy wam opowiedzieć o naszych wrażeniach z podróży i samej imprezy.

Z Wrocławia wyruszyliśmy w środę, wczesnym rankiem i od razu obraliśmy kierunek na Republikę Czeską, następnie Słowację, Węgry i późną nocą byliśmy już na terenie Słowenii.

W czwartek rano wyruszyliśmy nad morze zwiedzając po drodze stolicę oraz jedno z największych  miast nad wybrzeżem – Koper.  Późnym popołudniem, po krótkiej regeneracji, stwierdziliśmy że czas najwyższy udać się w miejsce docelowe, aby zbadać teren w jakim przyjdzie nam walczyć. Ponieważ zbliżała się noc, zaraz po przyjeździedo Bloke zaczeliśmy myśleć o noclegu. Ponieważ lasy były po horyzont, nie szukając miejsca zbyt długo, położyliśmy się spać w śpiworach tuż pod lasem.

Cała impreza zaczęła się w Piątek około godziny 20 odprawą dla wszystkich stron. Nnastępnie była integracja przy ognisku. W sobotę mieliśmy do wykonania trzy następujące misje:

- znaleźć transporter z jedzeniem który został zniszczony niedaleko bazy.

– lokalizować położenie stacji radiowej i ją zniszczyć.

– dotrzeć do wioski w której prawdopodobnie żołnierze EUROFOR’u zabili kilku cywili  następnie zbadać sytuację.

Niestety ze względu na pogodę i grasujące w tym regionie niedźwiedzie, działania nocne zostały odwołane.  Udaliśmy się na odpoczynek.

Wczesnym rankiem dostaliśmy informacje, że nasz zwiad otrzymał koordynaty z prawdopodobnym miejscem pobytu głównego przywódcy wrogich wojsk i mamy go dostarczyć do bazy żywego lub martwego.

Po trwającej ponad 3 godziny walce i wyeliminowaniu wszystkich, którzy stali nam na drodze, znaleźliśmy tylko mundur dowódcy… Rozgrywka trwała dalej.

Podsumowując, cały wyjazd,  to wyprawa pełna przygód, zwłaszcza że w w nocy z czwartku na piątek całkiem nie świadomi tego, że w okolicy są niedźwiedzie, spaliśmy w lesie. Każda misja była poprzedzona dobrze przygotowaną odprawą, poznaliśmy wiele ciekawych ekip z takich krajów jak Chorwacja, Austria, Niemcy i Słowenia.  Niemcy mając GPS cały czas gubili się w terenie :) a Chorwaci podczas walki byli jak Armia Czerwona, która idzie prosto do celu i niszczy wszystko po drodze :D Poza tymi spostrzeżeniami, mieliśmy okazję wymienić się uwagami i poznać ich punkt widzenia, dotyczący sprzętu, taktyki i innych aspektów AirSoftu.

Ogólnie – było bardzo pozytywnie – chętnie wrócę tam za rok… .


Zostaw odpowiedź

Preview: