cze 19 2015

Gdzie podziały się tamte milsimy ? cz. III – Najkrótszy milsim

Remi

Przygotowania do tego zimowego milsima były procesem długim i dokładnym. Mieliśmy wszystko i byliśmy gotowi również na wszystko. Sprzęt do bytowania w bardzo niskich temperaturach. Bivy covery, śpiwory z kosmicznymi wartościami temperatur komfort i ekstremum. Odpowiednie obuwie, rękawice, termoaktywna odzież. Ogrzewacze chemiczne poupychane w miejscach gdzie znajdowały się baterie w AEGach (lesson learned z poprzednich wyjazdów). Mieliśmy maskałaty, każdy posiadał PMRkę z zestawem słuchawkowym. Ba! Człowiek w naszym teamie miał PVSa-14nastkę. Tak! Nie mylicie się. Prawdziwe obleśnie drogie amerykańskie nokto. Byliśmy doposażeni i zdeterminowani by zrobić kawał dobrej roboty. Jednak proza życia mocno krzyżowała nasze plany zanim wykonaliśmy pierwsze kroki w rejonie operacji… Czytaj dalej…


maj 19 2015

Czeska selekcja cz.5

Remi

…Gdy instruktor powiedział, że zaliczyliśmy zadanie nasze problemy nie skończyły się. Miałem wszystko przemoczone. Mimo wykręcania umierałem od drgawek. Myślałem, że zdechnę od zimna. Czesi przebrali się w suche ciuchy. Ja ich nie miałem. Peter pomógł mi i oddał mi parę spodni goretexowych. Zabrał je dodatkowo. Ubrałem je na gołe ciało. Było to rozwiązanie tysiąc razy lepsze niż noszenie moich mokrych spodni. Potrzebowałem ruchu… tu i teraz. Niech to nawet będzie ta walka… albo nie. Dopiero teraz dotarło do mnie jak okropnie jestem głodny. Gdy przestałem myśleć o zimnie zacząłem dręczyć się faktem, że tak dawno nic nie jadłem. Byłem jak zwierzę. Niech będzie tylko ciepło, niech pojawi się pożywienie i sen… nie potrzebuje nic więcej.

Czytaj dalej…


kwi 22 2015

Gdzie podziały się tamte milsimy ? cz. II

Remi

Śnieg skrzył pod butami. Wraz z Procentem ostrożnie stawialiśmy każdy krok. Ślady były bardzo świeże. Musieli być gdzieś w okolicy. Przez głowę przebiegło mi, że zrobiliśmy wyjątkowo głupio zostawiając resztę chłopaków w bazie. Zachciało nam się bohaterowania… Trudno. Damy radę. Musimy się skupić. Bardzo mocno. Trzymałem lewy sektor. Obserwowałem bardzo dokładnie zbocze przyległe do szlaku. Cholera. Ośnieżone iglaki tworzyły bardzo dużo martwego pola. Mogą tam siedzieć i jak ich miniemy wejdą nam na plecy. Popatrzyłem na ziemie. Nie ma śladów prowadzących w tamtym kierunku. Uspokoiłem się trochę. Zaczynam już wymyślać. Nagle wyłapuje kątem oka ruch po prawej. Słyszę szept Procenta: Są ! Patrol na drodze. Co najmniej 5-6. Ładnie się nabiliśmy. Co teraz ? Chowamy się za balami drewna po dwóch przeciwstawnych stronach drogi. Nie zauważyli nas. % podaje meldunek przez radio: Mamy kontakt. Jakieś 2 km od obozu. Odpowiedz: Gdzie? Gridy? Jaki kontakt ? To radio jest zdecydowanie za głośne ! 30 metrów. Są już w zasięgu. Procent patrzy na mnie. Ja na niego. Nie możemy dać im podejść bliżej. Nie zerwiemy kontaktu. Teraz albo nigdy. Czytaj dalej…


kwi 14 2015

Czeska selekcja cz. 4

Remi

Kiedy instruktor poinformował nas, że to koniec imprezy poczułem się jakby Mikołaj przyszedł w tym roku wcześniej. Nigdy więcej pomyślałem. To już chyba drugi raz w ciągu ostatnich 24h kiedy taka myśl przemknęła mi przez głowę. Zabraliśmy wszystkie swoje graty. Popluliśmy trochę krwią, porozcieraliśmy stłuczenia i poszliśmy dalej. Marsz nasz był wyjątkowo krótki. Przeszliśmy wzdłuż brzegu jeziora przez tamę. Doszliśmy do punktu, w którym staliśmy idealnie przeciwlegle do drogi prowadzącej do domku instruktorów. Jezioro w tym miejscu miało szerokość jakiś 350-400 metrów. Miałem to wewnętrzne przeczucie. To cholernie nieprzyjemne przeczucie. Temperatura powietrza miała 5-6 stopni. Było nieprzyjemnie zimno. Wykrakałem.

Czytaj dalej…


kwi 8 2015

Gdzie podziały się tamte milsimy ? cz. I

Remi

Zacznę nutką nostalgii. Każdy z Nas pewnie ma momenty, kiedy rozpoczyna sentymentalną wycieczkę w „stare dobre czasy”. Podróże tego typu związane są z różnymi sferami naszego życia. Również odnoszą się do naszej ukochanej pasji.  Nie będę tutaj stosował „dziadkowej metody” opierających się na dobrze znanym  „za moich czasów to było…. nie to co teraz!”. Prawda jest taka, że zaczynając jako nastolatek przygodę z Airsoftem w latach 2003-2004 już słyszałem głosy, że Airsoft schodzi na psy i kiedyś to było, a teraz to jest dno i metr mułu. Mamy 2015 rok. Airsoft rozwija się bardzo prężnie i ciągle ewoluuje. Co więcej, jest mocno rozpoznawalny również w środowiskach pozamilitarnych. Pamiętam czasy, gdy na hasło „ASG” najczęstszy odzew jaki się pojawiał to : „Nie wiem co to jest” albo „Taki ubogi paintball z plastikowymi karabinkami na te zabawkowe kulki ?”  W chwili obecnej ludzie pozabranżowi kojarzą czym jest ASG. Czym są repliki.  Podobnie w samej Armii. Jeszcze w 2009 roku kiedy zaczynałem przygodę z MONem AS traktowano w sposób prześmiewczy. W chwili obecnej spotykam się z całkowicie odmiennymi opiniami.
Jak ma się to wszystko do Milsimów ? Ludzi którzy bawią się w takie imprezy ? Czytaj dalej…


lut 19 2015

Czeska selekcja cz. 3

Remi

Kolejna pobudka. Wypad na zewnątrz. Dostajemy kolejny punkt nawigacyjny. Trik polega na tym, że wyrzucono nas gdzieś… Trzeba najpierw odszukać samego siebie i umiejscowić swoją lokalizacje w terenie, a następnie nawigować do punktu. Tym razem wszystkie ekipy zostały wyrzucone w tym samym miejscu, więc mamy możliwość dokonania burzy mózgów. Ktoś brzydko oszukuje i używa GPSa w zegarku. Ale cóż, instruktorów nie ma to myszy znów harcują. Przez to oszustwo idzie o wiele łatwiej. Po kilku km marszu odkrywamy, że punkt do którego idziemy to tak naprawdę to samo miejsce ze skalistym klifem. Nie trzeba być mistrzem dedukcji by domyśleć się co będziemy robić. Patrzę na Brodatego…. on też chyba wie co będzie się działo. Nie wygląda na zadowolonego.

Czytaj dalej…


lut 12 2015

VBS cz.1

Remi

Późna godzina dawała się już mocno wszystkim we znaki. Sam nie wiem, co pokazywały wskazówki na zegarku i ile czasu siedzieliśmy na tej odprawie. Od ilości energetyków i kawy zaczynało mnie mdlić.  Dowódca miotał slajdami przepełnionymi informacjami dotyczącymi naszego zadania. Mapy, wykresy, raporty z ostatnich kontaktów ogniowych, prawdopodobne rejony zasadzek i ich możliwe warianty. Wszystko rozbite na nuty. W tym wszystkim musiałem wyłapać co dokładnie ma do zrobienia mój pluton. Ostatniej nocy było spokojnie. Byliśmy QRFem i czekaliśmy w „standbaju”. Na szczęście nic się nie posypało. Tym razem nie będzie tak kolorowo. Mamy działać jako grupa przeszukująca w jakiejś wiosce. Z informacji, które otrzymaliśmy od wywiadu znajduje się tam magazyn broni i amunicji. Chłopaki z 3’ego są odpowiedzialni za zewnętrzny, a z 2’ego za wewnętrzny pierścień. 4’ce trafił się QRF. Farciarze. Dobra, czasem bywa lepiej, czasem gorzej. Najważniejsze by samemu wypracować rozkaz bojowy dla poszczególnych dowódców.  W jaki sposób dotrzemy do wioski, jako które wozy w kolumnie, gdzie się zatrzymamy i jak będzie przebiegała procedura przeszukania. Tak naprawdę wiele drobnych szczegółów składa się na efekt końcowy. Warto wszystko przemyśleć parę razy, ocenić kilka wariantów. Zawsze trzeba mieć plan B, gdy coś się sypnie.  Siedząc nad mapą wraz z podporucznikami nie myślałem o tym tak mocno. Plan wydawał się spójny. „Połapaliśmy wszystko”. Jak się później okazało plan B też nie okazał się wystarczający..

Czytaj dalej…


lut 9 2015

Czeska selekcja cz. 2

Remi

…Na samym początku czułem się mocno nieswojo. Wiadomo- bariera językowa, z drugiej strony dodatkowo fakt, że jest to ich ćwiczenie sprawdzające, a ja jestem tylko gościem. Wyszedłem z założenia, że będę po prostu jak turysta. Chodzę z nimi, staram się nie utrudniać, nie być najsłabszym ogniwem w teamie i tyle. Moja taktyka sprawdzała się przez pierwsze.. 20 minut. Coś szło zaje*iście nie tak.

Czytaj dalej…


sty 20 2015

GF-Point 2015

Remi

Jeśli dotarłeś/aś do tego bloga, to nazwa ta nie jest Ci pewnie obca. Jeśli jednak z niewiadomych przyczyn nie wiesz o co chodzi. To w te pędy marsz na stronę rajdu i zapraszam do wnikliwej lektury! Warto :) W tym roku odbyła się kolejna edycja tej ogólnopolskiej imprezy łączącej dwie rzeczy, które są bliskie mojemu sercu. Biegi na orientacje oraz airsoft. Do tego organizowana przez ekipę, której w pewnym sensie jestem częścią. Musiałem się tam pojawić. Relacji z GFPoint’a, po zakończeniu każdej edycji, pojawia się wiele. Pisząc swoją chcę podejść do tematu trochę inaczej.

Czytaj dalej…


gru 23 2014

Czeska selekcja… cz. 1

Remi

Selekcja. Magiczne słowo, którego znaczenie pewnie zna każdy kto jest mocniej wkręcony w tematykę militarną, a w szczególności w klimaty SFów. W literaturze, internecie, TV czy to z relacji ludzi którzy je przeszli pewnie wiecie jak wyglądają. Kilka etapów na które składają się testy fizyczne, które często nie opierają się jedynie na konkurencjach takich jak drążek, brzuszki czy bieganie ale również zawierają elementy będące „dodatkiem” od instruktorów egzaminujących, który bardziej dojeżdża człowieka niż powyższe. Następnie testy psychologiczne, często wielogodzinne, skomplikowane, zawierające krzyżowe pytania dzięki którym łatwo wyłapać nasze małe kłamstewka. Na końcu oczywiście upragniony „las”, który jest sprawdzianem naszej wytrzymałości. Tydzień bytowania w lesie połączony z forsowanymi marszami na orientacje  po górach z ciężkim plecakiem, brak snu, niewielkie ilości jedzenia, ciągły stres. Mnóstwo dodatkowych zadań, które nie tylko sprawdzają naszą wytrzymałość fizyczną ale również charakter i umiejętność pracy w grupie. Wszystko to, by wstępnie wyselekcjonować ludzi, którzy będą się nadawali do danej służby. Nieobca jest Wam pewnie „Selekcja” majora Kupsa, która poprzez swoją medialność trafiła do szerszego grona odbiorców, a nie tylko do ludzi zainteresowanych typowo tym tematem. Tam też mieliśmy podobny schemat, dużo zadań. Po kolejnych etapach ludzie byli wykluczani bądź sami rezygnowali nie wytrzymując trudu jaki trzeba było znieść. Trzeba przyznać taki „wypad” jest wyjątkowo dobrą okazją by się sprawdzić. Zobaczyć z jakiejś gliny jest człowiek ulepiony. Wiadomo, zawsze można samemu ustalić sobie jakieś cele. Spakować plecak, zebrać ekipę kumpli i pojechać w Bieszczady. Tam tydzień spędzić gardząc osiągnięciami współczesnej cywilizacji. Jednak nie oszukujmy się, jest to tylko i wyłącznie namiastka selekcji.  Brakuje tego odgórnego przymusu. Wpływu jaki wywierają instruktorzy i ciągła rywalizacja.  Te dwie zmienne są najbardziej znaczące  i  sprawiają, że jest jeszcze ciężej niż powinno ;)

Czytaj dalej…